Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

BANAŚ "OBNAŻA SIĘ" ZE SWOJEGO ŻYCIA. Banaś dla DGP: W hotelu nocowało wielu polityków i ministrów. Tworzono w nim nawet Alior Bank

Krzysztof Brenda Banaśś Krztsztof Brenda Banaś. Krzysztof Brenda Banaś

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Krzyś Krzyś

Krzyś Krzyś

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 333 postów

Napisano 12 marzec 2020 - 19:08:03

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK.

Środowisko polityczne, z którym był Pan przez lata związany nawołuje Pana do rezygnacji. Wsłucha się Pan w te głosy?

Dziś część kolegów, którzy jeszcze niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień nie mających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę naprawdę niezależnym prezesem NIK jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując bez wahania dla mojego kraju. Poniosłem też konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Zresztą po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem, miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji gdybym miał pewność i przekonanie, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.

Czyli o dymisji nie ma mowy?

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy. Przede wszystkim będę dbał o moich pracowników, o podnoszenie ich kwalifikacji oraz przeprowadzanie rewaloryzacji ich zamrożonych od wielu lat wynagrodzeń. Wspólnymi siłami zwiększymy bezpieczeństwo kraju. Będę surowym, ale sprawiedliwym recenzentem każdego rządu i każdego wydatku. Nie pozwolę na szastanie pieniędzmi podatników, bo sam wiem, ile trzeba się napracować, żeby po opłaceniu podatków, składek zusowskich został realny zysk. I mam tutaj na myśli przede wszystkim tysiące drobnych przedsiębiorców i ich pracowników, którzy są solą polskiej ziemi, a nie tylko miliarderów, których fortuny budziły mojej wątpliwości. Ale wracając do Pana pytania: jeśli zaistnieją przesłanki określone w Konstytucji to się do nich zastosuję. Oczekuję tylko, że organy naszego państwa będą przestrzegały Konstytucji i obowiązujących norm prawnych, bo tylko takie działanie jest gwarantem niepodległości Polski.

Czy nieprawidłowości jakie ma Pan w oświadczeniach nie są dyskwalifikujące dla wysokiego urzędnika państwowego?

Drobne nieprawidłowości czy nieścisłości w oświadczeniach majątkowych mogą się zdarzyć każdemu. Jednak z całą pewnością nie dyskwalifikują nikogo w pełnieniu funkcji publicznej. Nie powinny się one pojawić, ale gdy człowiek mieszka w dwóch, a właściwie w trzech miejscach, bo w Krakowie, w Warszawie i w pociągu, to nie ma pod ręką wszystkich dokumentów. Do tego dochodzi nielimitowany czas pracy, po kilkanaście godzin na dobę. Oświadczenia cyklicznie wypełniane i składane przeze mnie traktowałem jako już tak wiele razy sprawdzane. Jeśli czegoś nie dopatrzyłem, to będzie to wynikało z poprzednich dokumentów, przecież już zweryfikowanych przez ABW i CBA.

Czy wcześniej Pana oświadczenia były weryfikowane? Czy znaleziono w nich jakieś nieprawidłowości?

Oświadczenia majątkowe składam od 1992 r. I wszystkie, również te składane w sytuacji obejmowania przeze mnie stanowisk w administracji państwowej, były wielokrotnie dogłębnie analizowane. Do chwili objęcia przeze mnie funkcji prezesa NIK nigdy wcześniej żadna ze służb nie informowała mnie o jakichkolwiek wątpliwościach związanych z moimi oświadczeniami, co dawało mi poczucie tego, że w moich oświadczeniach nie ma błędów. Jestem przekonany, że szefowie służb antykorupcyjnych i koordynatorzy służb specjalnych to najlepsi profesjonaliści, których uwadze nie umknie żaden błąd. Za swoje błędy biorę odpowiedzialność, ale nie pozwolę na robienie ze mnie przestępcy, deptanie mojego dobrego imienia oraz zastraszanie mojej rodziny pokazem siły przez CBA.

Pana problemy zaczęły się od reportażu "Superwizjera” TVN, w którym pokazany został hotel na godziny działający w Pana kamienicy. W jakich okolicznościach nabył Pan tę nieruchomość?

Wiele lat temu, jeszcze podczas stanu wojennego poznałem w Krakowie żołnierza Kedywu AK, który z biegiem czasu stał się moim przyjacielem, a właściwie przybranym ojcem. To właśnie Henryk Stachowski uczył mnie jak działać w konspiracji, jak przetrwać więzienie i jak wytrwać w nadziei na wolną Polskę. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w ważnych chwilach. Dużo rozmawialiśmy o naszych doświadczeniach, o historii i o przyszłości. Pamiętam nasze wspólne ogniska, jego opowieści o państwie podziemnym. Był częstym gościem w naszym domu rodzinnym w Czchowie. Spędzaliśmy razem święta i często weekendy. Pomagaliśmy mu w pracach domowych, w zakupach, czy podczas leczenia. Opiekowałem się Heńkiem do ostatnich dni jego życia, wspierałem w chorobie. Pod koniec życia mój przyjaciel usynowił mnie w swoim testamencie i przekazał w spadku nieruchomość. Zresztą to są od dawna publicznie znane fakty.

Rzeczywisty najemca Pana kamienicy Janusz K. ps. "Paolo” brał udział w porachunkach pomiędzy krakowskimi sutenerami, został prawomocnie skazany. Jakie łączyły Pana z nim i jego pasierbem Dawidem O. relacje?

Zacznijmy od tego, że wobec moich licznych obowiązków zawodowych nie miałem czasu i możliwości zajmowania się sprawami związanymi z tym obiektem i wobec tego prowadzeniem działalności w kamienicy zaczął zajmować się mój syn. Chciał się usamodzielnić, ja potrzebowałem zarządcy. Z racji znajomości ze środowiskiem Klubu Jagiellońskiego mój syn najpierw zorganizował akademik dla nowo powstającej szkoły WSE im. ks. Józefa Tischnera, a następnie pensjonat. Po kilku latach wobec zmiany sytuacji rynkowej oraz coraz większych wymagań prawnych wymagających kolejnych inwestycji i ponoszenia dodatkowych kosztów chciał zakończyć działalność hotelarską.

Mimo, że Pan się nie zajmował kamienicą, nie jest to wystarczające wytłumaczenie; skoro był Pan jej właścicielem.

Jak wcześniej mówiłem, nie miałem czasu ani na zarządzanie kamienicą, ani na szukanie kolejnego zarządcy, a wobec decyzji syna, postanowiliśmy ją wynająć lub najchętniej sprzedać. Podczas poszukiwania oferentów zgłosił się do mnie potencjalny najemca - Dawid O., z którym negocjowałem wysokość czynszu. Twardo obstawałem za czynszem 8200 zł. Po kolejnych negocjacjach doszło do zawarcia umowny dzierżawy z opcją sprzedaży.

Dodam, że w hotelu nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w tej skromnej, krakowskiej kamienicy w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank.

Kto konkretnie nocował, którzy politycy i ministrowie?

Z oczywistych względów nie podam konkretnych nazwisk.

A jaki bank powstawał w kamienicy?

Chodzi o Alior Bank.

 



#2 Jane

Jane

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 169 postów

Napisano 12 marzec 2020 - 20:00:11

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK.
Środowisko polityczne, z którym był Pan przez lata związany nawołuje Pana do rezygnacji. Wsłucha się Pan w te głosy?
Dziś część kolegów, którzy jeszcze niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień nie mających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę naprawdę niezależnym prezesem NIK jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując bez wahania dla mojego kraju. Poniosłem też konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Zresztą po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem, miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji gdybym miał pewność i przekonanie, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.
Czyli o dymisji nie ma mowy?
Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy. Przede wszystkim będę dbał o moich pracowników, o podnoszenie ich kwalifikacji oraz przeprowadzanie rewaloryzacji ich zamrożonych od wielu lat wynagrodzeń. Wspólnymi siłami zwiększymy bezpieczeństwo kraju. Będę surowym, ale sprawiedliwym recenzentem każdego rządu i każdego wydatku. Nie pozwolę na szastanie pieniędzmi podatników, bo sam wiem, ile trzeba się napracować, żeby po opłaceniu podatków, składek zusowskich został realny zysk. I mam tutaj na myśli przede wszystkim tysiące drobnych przedsiębiorców i ich pracowników, którzy są solą polskiej ziemi, a nie tylko miliarderów, których fortuny budziły mojej wątpliwości. Ale wracając do Pana pytania: jeśli zaistnieją przesłanki określone w Konstytucji to się do nich zastosuję. Oczekuję tylko, że organy naszego państwa będą przestrzegały Konstytucji i obowiązujących norm prawnych, bo tylko takie działanie jest gwarantem niepodległości Polski.
Czy nieprawidłowości jakie ma Pan w oświadczeniach nie są dyskwalifikujące dla wysokiego urzędnika państwowego?
Drobne nieprawidłowości czy nieścisłości w oświadczeniach majątkowych mogą się zdarzyć każdemu. Jednak z całą pewnością nie dyskwalifikują nikogo w pełnieniu funkcji publicznej. Nie powinny się one pojawić, ale gdy człowiek mieszka w dwóch, a właściwie w trzech miejscach, bo w Krakowie, w Warszawie i w pociągu, to nie ma pod ręką wszystkich dokumentów. Do tego dochodzi nielimitowany czas pracy, po kilkanaście godzin na dobę. Oświadczenia cyklicznie wypełniane i składane przeze mnie traktowałem jako już tak wiele razy sprawdzane. Jeśli czegoś nie dopatrzyłem, to będzie to wynikało z poprzednich dokumentów, przecież już zweryfikowanych przez ABW i CBA.
Czy wcześniej Pana oświadczenia były weryfikowane? Czy znaleziono w nich jakieś nieprawidłowości?
Oświadczenia majątkowe składam od 1992 r. I wszystkie, również te składane w sytuacji obejmowania przeze mnie stanowisk w administracji państwowej, były wielokrotnie dogłębnie analizowane. Do chwili objęcia przeze mnie funkcji prezesa NIK nigdy wcześniej żadna ze służb nie informowała mnie o jakichkolwiek wątpliwościach związanych z moimi oświadczeniami, co dawało mi poczucie tego, że w moich oświadczeniach nie ma błędów. Jestem przekonany, że szefowie służb antykorupcyjnych i koordynatorzy służb specjalnych to najlepsi profesjonaliści, których uwadze nie umknie żaden błąd. Za swoje błędy biorę odpowiedzialność, ale nie pozwolę na robienie ze mnie przestępcy, deptanie mojego dobrego imienia oraz zastraszanie mojej rodziny pokazem siły przez CBA.
Pana problemy zaczęły się od reportażu "Superwizjera” TVN, w którym pokazany został hotel na godziny działający w Pana kamienicy. W jakich okolicznościach nabył Pan tę nieruchomość?
Wiele lat temu, jeszcze podczas stanu wojennego poznałem w Krakowie żołnierza Kedywu AK, który z biegiem czasu stał się moim przyjacielem, a właściwie przybranym ojcem. To właśnie Henryk Stachowski uczył mnie jak działać w konspiracji, jak przetrwać więzienie i jak wytrwać w nadziei na wolną Polskę. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w ważnych chwilach. Dużo rozmawialiśmy o naszych doświadczeniach, o historii i o przyszłości. Pamiętam nasze wspólne ogniska, jego opowieści o państwie podziemnym. Był częstym gościem w naszym domu rodzinnym w Czchowie. Spędzaliśmy razem święta i często weekendy. Pomagaliśmy mu w pracach domowych, w zakupach, czy podczas leczenia. Opiekowałem się Heńkiem do ostatnich dni jego życia, wspierałem w chorobie. Pod koniec życia mój przyjaciel usynowił mnie w swoim testamencie i przekazał w spadku nieruchomość. Zresztą to są od dawna publicznie znane fakty.
Rzeczywisty najemca Pana kamienicy Janusz K. ps. "Paolo” brał udział w porachunkach pomiędzy krakowskimi sutenerami, został prawomocnie skazany. Jakie łączyły Pana z nim i jego pasierbem Dawidem O. relacje?
Zacznijmy od tego, że wobec moich licznych obowiązków zawodowych nie miałem czasu i możliwości zajmowania się sprawami związanymi z tym obiektem i wobec tego prowadzeniem działalności w kamienicy zaczął zajmować się mój syn. Chciał się usamodzielnić, ja potrzebowałem zarządcy. Z racji znajomości ze środowiskiem Klubu Jagiellońskiego mój syn najpierw zorganizował akademik dla nowo powstającej szkoły WSE im. ks. Józefa Tischnera, a następnie pensjonat. Po kilku latach wobec zmiany sytuacji rynkowej oraz coraz większych wymagań prawnych wymagających kolejnych inwestycji i ponoszenia dodatkowych kosztów chciał zakończyć działalność hotelarską.
Mimo, że Pan się nie zajmował kamienicą, nie jest to wystarczające wytłumaczenie; skoro był Pan jej właścicielem.
Jak wcześniej mówiłem, nie miałem czasu ani na zarządzanie kamienicą, ani na szukanie kolejnego zarządcy, a wobec decyzji syna, postanowiliśmy ją wynająć lub najchętniej sprzedać. Podczas poszukiwania oferentów zgłosił się do mnie potencjalny najemca - Dawid O., z którym negocjowałem wysokość czynszu. Twardo obstawałem za czynszem 8200 zł. Po kolejnych negocjacjach doszło do zawarcia umowny dzierżawy z opcją sprzedaży.
Dodam, że w hotelu nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w tej skromnej, krakowskiej kamienicy w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank.
Kto konkretnie nocował, którzy politycy i ministrowie?
Z oczywistych względów nie podam konkretnych nazwisk.
A jaki bank powstawał w kamienicy?
Chodzi o Alior Bank. </p></p>

Widoczne są objawy koronoświrsa

#3 Jane

Jane

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 169 postów

Napisano 12 marzec 2020 - 20:00:34

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK.
Środowisko polityczne, z którym był Pan przez lata związany nawołuje Pana do rezygnacji. Wsłucha się Pan w te głosy?
Dziś część kolegów, którzy jeszcze niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień nie mających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę naprawdę niezależnym prezesem NIK jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując bez wahania dla mojego kraju. Poniosłem też konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Zresztą po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem, miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji gdybym miał pewność i przekonanie, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.
Czyli o dymisji nie ma mowy?
Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy. Przede wszystkim będę dbał o moich pracowników, o podnoszenie ich kwalifikacji oraz przeprowadzanie rewaloryzacji ich zamrożonych od wielu lat wynagrodzeń. Wspólnymi siłami zwiększymy bezpieczeństwo kraju. Będę surowym, ale sprawiedliwym recenzentem każdego rządu i każdego wydatku. Nie pozwolę na szastanie pieniędzmi podatników, bo sam wiem, ile trzeba się napracować, żeby po opłaceniu podatków, składek zusowskich został realny zysk. I mam tutaj na myśli przede wszystkim tysiące drobnych przedsiębiorców i ich pracowników, którzy są solą polskiej ziemi, a nie tylko miliarderów, których fortuny budziły mojej wątpliwości. Ale wracając do Pana pytania: jeśli zaistnieją przesłanki określone w Konstytucji to się do nich zastosuję. Oczekuję tylko, że organy naszego państwa będą przestrzegały Konstytucji i obowiązujących norm prawnych, bo tylko takie działanie jest gwarantem niepodległości Polski.
Czy nieprawidłowości jakie ma Pan w oświadczeniach nie są dyskwalifikujące dla wysokiego urzędnika państwowego?
Drobne nieprawidłowości czy nieścisłości w oświadczeniach majątkowych mogą się zdarzyć każdemu. Jednak z całą pewnością nie dyskwalifikują nikogo w pełnieniu funkcji publicznej. Nie powinny się one pojawić, ale gdy człowiek mieszka w dwóch, a właściwie w trzech miejscach, bo w Krakowie, w Warszawie i w pociągu, to nie ma pod ręką wszystkich dokumentów. Do tego dochodzi nielimitowany czas pracy, po kilkanaście godzin na dobę. Oświadczenia cyklicznie wypełniane i składane przeze mnie traktowałem jako już tak wiele razy sprawdzane. Jeśli czegoś nie dopatrzyłem, to będzie to wynikało z poprzednich dokumentów, przecież już zweryfikowanych przez ABW i CBA.
Czy wcześniej Pana oświadczenia były weryfikowane? Czy znaleziono w nich jakieś nieprawidłowości?
Oświadczenia majątkowe składam od 1992 r. I wszystkie, również te składane w sytuacji obejmowania przeze mnie stanowisk w administracji państwowej, były wielokrotnie dogłębnie analizowane. Do chwili objęcia przeze mnie funkcji prezesa NIK nigdy wcześniej żadna ze służb nie informowała mnie o jakichkolwiek wątpliwościach związanych z moimi oświadczeniami, co dawało mi poczucie tego, że w moich oświadczeniach nie ma błędów. Jestem przekonany, że szefowie służb antykorupcyjnych i koordynatorzy służb specjalnych to najlepsi profesjonaliści, których uwadze nie umknie żaden błąd. Za swoje błędy biorę odpowiedzialność, ale nie pozwolę na robienie ze mnie przestępcy, deptanie mojego dobrego imienia oraz zastraszanie mojej rodziny pokazem siły przez CBA.
Pana problemy zaczęły się od reportażu "Superwizjera” TVN, w którym pokazany został hotel na godziny działający w Pana kamienicy. W jakich okolicznościach nabył Pan tę nieruchomość?
Wiele lat temu, jeszcze podczas stanu wojennego poznałem w Krakowie żołnierza Kedywu AK, który z biegiem czasu stał się moim przyjacielem, a właściwie przybranym ojcem. To właśnie Henryk Stachowski uczył mnie jak działać w konspiracji, jak przetrwać więzienie i jak wytrwać w nadziei na wolną Polskę. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w ważnych chwilach. Dużo rozmawialiśmy o naszych doświadczeniach, o historii i o przyszłości. Pamiętam nasze wspólne ogniska, jego opowieści o państwie podziemnym. Był częstym gościem w naszym domu rodzinnym w Czchowie. Spędzaliśmy razem święta i często weekendy. Pomagaliśmy mu w pracach domowych, w zakupach, czy podczas leczenia. Opiekowałem się Heńkiem do ostatnich dni jego życia, wspierałem w chorobie. Pod koniec życia mój przyjaciel usynowił mnie w swoim testamencie i przekazał w spadku nieruchomość. Zresztą to są od dawna publicznie znane fakty.
Rzeczywisty najemca Pana kamienicy Janusz K. ps. "Paolo” brał udział w porachunkach pomiędzy krakowskimi sutenerami, został prawomocnie skazany. Jakie łączyły Pana z nim i jego pasierbem Dawidem O. relacje?
Zacznijmy od tego, że wobec moich licznych obowiązków zawodowych nie miałem czasu i możliwości zajmowania się sprawami związanymi z tym obiektem i wobec tego prowadzeniem działalności w kamienicy zaczął zajmować się mój syn. Chciał się usamodzielnić, ja potrzebowałem zarządcy. Z racji znajomości ze środowiskiem Klubu Jagiellońskiego mój syn najpierw zorganizował akademik dla nowo powstającej szkoły WSE im. ks. Józefa Tischnera, a następnie pensjonat. Po kilku latach wobec zmiany sytuacji rynkowej oraz coraz większych wymagań prawnych wymagających kolejnych inwestycji i ponoszenia dodatkowych kosztów chciał zakończyć działalność hotelarską.
Mimo, że Pan się nie zajmował kamienicą, nie jest to wystarczające wytłumaczenie; skoro był Pan jej właścicielem.
Jak wcześniej mówiłem, nie miałem czasu ani na zarządzanie kamienicą, ani na szukanie kolejnego zarządcy, a wobec decyzji syna, postanowiliśmy ją wynająć lub najchętniej sprzedać. Podczas poszukiwania oferentów zgłosił się do mnie potencjalny najemca - Dawid O., z którym negocjowałem wysokość czynszu. Twardo obstawałem za czynszem 8200 zł. Po kolejnych negocjacjach doszło do zawarcia umowny dzierżawy z opcją sprzedaży.
Dodam, że w hotelu nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w tej skromnej, krakowskiej kamienicy w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank.
Kto konkretnie nocował, którzy politycy i ministrowie?
Z oczywistych względów nie podam konkretnych nazwisk.
A jaki bank powstawał w kamienicy?
Chodzi o Alior Bank. </p></p>

Widoczne są objawy koronoświrsa

#4 Jane

Jane

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 169 postów

Napisano 12 marzec 2020 - 20:00:38

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK.
Środowisko polityczne, z którym był Pan przez lata związany nawołuje Pana do rezygnacji. Wsłucha się Pan w te głosy?
Dziś część kolegów, którzy jeszcze niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień nie mających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę naprawdę niezależnym prezesem NIK jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując bez wahania dla mojego kraju. Poniosłem też konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Zresztą po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem, miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji gdybym miał pewność i przekonanie, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.
Czyli o dymisji nie ma mowy?
Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy. Przede wszystkim będę dbał o moich pracowników, o podnoszenie ich kwalifikacji oraz przeprowadzanie rewaloryzacji ich zamrożonych od wielu lat wynagrodzeń. Wspólnymi siłami zwiększymy bezpieczeństwo kraju. Będę surowym, ale sprawiedliwym recenzentem każdego rządu i każdego wydatku. Nie pozwolę na szastanie pieniędzmi podatników, bo sam wiem, ile trzeba się napracować, żeby po opłaceniu podatków, składek zusowskich został realny zysk. I mam tutaj na myśli przede wszystkim tysiące drobnych przedsiębiorców i ich pracowników, którzy są solą polskiej ziemi, a nie tylko miliarderów, których fortuny budziły mojej wątpliwości. Ale wracając do Pana pytania: jeśli zaistnieją przesłanki określone w Konstytucji to się do nich zastosuję. Oczekuję tylko, że organy naszego państwa będą przestrzegały Konstytucji i obowiązujących norm prawnych, bo tylko takie działanie jest gwarantem niepodległości Polski.
Czy nieprawidłowości jakie ma Pan w oświadczeniach nie są dyskwalifikujące dla wysokiego urzędnika państwowego?
Drobne nieprawidłowości czy nieścisłości w oświadczeniach majątkowych mogą się zdarzyć każdemu. Jednak z całą pewnością nie dyskwalifikują nikogo w pełnieniu funkcji publicznej. Nie powinny się one pojawić, ale gdy człowiek mieszka w dwóch, a właściwie w trzech miejscach, bo w Krakowie, w Warszawie i w pociągu, to nie ma pod ręką wszystkich dokumentów. Do tego dochodzi nielimitowany czas pracy, po kilkanaście godzin na dobę. Oświadczenia cyklicznie wypełniane i składane przeze mnie traktowałem jako już tak wiele razy sprawdzane. Jeśli czegoś nie dopatrzyłem, to będzie to wynikało z poprzednich dokumentów, przecież już zweryfikowanych przez ABW i CBA.
Czy wcześniej Pana oświadczenia były weryfikowane? Czy znaleziono w nich jakieś nieprawidłowości?
Oświadczenia majątkowe składam od 1992 r. I wszystkie, również te składane w sytuacji obejmowania przeze mnie stanowisk w administracji państwowej, były wielokrotnie dogłębnie analizowane. Do chwili objęcia przeze mnie funkcji prezesa NIK nigdy wcześniej żadna ze służb nie informowała mnie o jakichkolwiek wątpliwościach związanych z moimi oświadczeniami, co dawało mi poczucie tego, że w moich oświadczeniach nie ma błędów. Jestem przekonany, że szefowie służb antykorupcyjnych i koordynatorzy służb specjalnych to najlepsi profesjonaliści, których uwadze nie umknie żaden błąd. Za swoje błędy biorę odpowiedzialność, ale nie pozwolę na robienie ze mnie przestępcy, deptanie mojego dobrego imienia oraz zastraszanie mojej rodziny pokazem siły przez CBA.
Pana problemy zaczęły się od reportażu "Superwizjera” TVN, w którym pokazany został hotel na godziny działający w Pana kamienicy. W jakich okolicznościach nabył Pan tę nieruchomość?
Wiele lat temu, jeszcze podczas stanu wojennego poznałem w Krakowie żołnierza Kedywu AK, który z biegiem czasu stał się moim przyjacielem, a właściwie przybranym ojcem. To właśnie Henryk Stachowski uczył mnie jak działać w konspiracji, jak przetrwać więzienie i jak wytrwać w nadziei na wolną Polskę. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, wspieraliśmy w ważnych chwilach. Dużo rozmawialiśmy o naszych doświadczeniach, o historii i o przyszłości. Pamiętam nasze wspólne ogniska, jego opowieści o państwie podziemnym. Był częstym gościem w naszym domu rodzinnym w Czchowie. Spędzaliśmy razem święta i często weekendy. Pomagaliśmy mu w pracach domowych, w zakupach, czy podczas leczenia. Opiekowałem się Heńkiem do ostatnich dni jego życia, wspierałem w chorobie. Pod koniec życia mój przyjaciel usynowił mnie w swoim testamencie i przekazał w spadku nieruchomość. Zresztą to są od dawna publicznie znane fakty.
Rzeczywisty najemca Pana kamienicy Janusz K. ps. "Paolo” brał udział w porachunkach pomiędzy krakowskimi sutenerami, został prawomocnie skazany. Jakie łączyły Pana z nim i jego pasierbem Dawidem O. relacje?
Zacznijmy od tego, że wobec moich licznych obowiązków zawodowych nie miałem czasu i możliwości zajmowania się sprawami związanymi z tym obiektem i wobec tego prowadzeniem działalności w kamienicy zaczął zajmować się mój syn. Chciał się usamodzielnić, ja potrzebowałem zarządcy. Z racji znajomości ze środowiskiem Klubu Jagiellońskiego mój syn najpierw zorganizował akademik dla nowo powstającej szkoły WSE im. ks. Józefa Tischnera, a następnie pensjonat. Po kilku latach wobec zmiany sytuacji rynkowej oraz coraz większych wymagań prawnych wymagających kolejnych inwestycji i ponoszenia dodatkowych kosztów chciał zakończyć działalność hotelarską.
Mimo, że Pan się nie zajmował kamienicą, nie jest to wystarczające wytłumaczenie; skoro był Pan jej właścicielem.
Jak wcześniej mówiłem, nie miałem czasu ani na zarządzanie kamienicą, ani na szukanie kolejnego zarządcy, a wobec decyzji syna, postanowiliśmy ją wynająć lub najchętniej sprzedać. Podczas poszukiwania oferentów zgłosił się do mnie potencjalny najemca - Dawid O., z którym negocjowałem wysokość czynszu. Twardo obstawałem za czynszem 8200 zł. Po kolejnych negocjacjach doszło do zawarcia umowny dzierżawy z opcją sprzedaży.
Dodam, że w hotelu nocowało wielu polityków, ministrów, a nawet w tej skromnej, krakowskiej kamienicy w głębokiej tajemnicy przez ponad pół roku pracował zespół tworzący nowy bank.
Kto konkretnie nocował, którzy politycy i ministrowie?
Z oczywistych względów nie podam konkretnych nazwisk.
A jaki bank powstawał w kamienicy?
Chodzi o Alior Bank. </p></p>

Widoczne są objawy koronoświrsa

#5 Adam

Adam

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 176 postów

Napisano 13 marzec 2020 - 12:36:11

Widoczne są objawy koronoświrsa


Lamusie to przecież jeden z waszych, czemu szczekasz na niego? Pan kazał!

#6 Jane

Jane

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 169 postów

Napisano 13 marzec 2020 - 15:37:22

Lamusie to przecież jeden z waszych, czemu szczekasz na niego? Pan kazał!

Koronoswirusie bakteria się rozlala

#7 Adam

Adam

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 176 postów

Napisano 13 marzec 2020 - 15:41:17

Koronoswirusie bakteria się rozlala


Bakteria a wirus to jak ziarnko ryżu a samolot. Nie idź do lekarza po rozum tylko próbuj leczyć wzrok, jest większa szansa. Pozdrawiam.



Zaloguj się, by dodać komentarz na Forum




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych