Strona 1 z 1
"Dom zły" Smarzowskiego: film w oparach wódki :: zobacz komentowany artykuł
Napisano 01 December 2009 - 12:34 PM #6
Autor recenzji nie zrozumiał sensu filmu. Jest przekonany że w filmie reżyser dbał o realizm. Może urodzony koło Krosna człowiek zapomniał że w 1982
Krosno było miastem wojewódzkim dla tamtych terenów a nie Rzeszów? Może zapomniał że szpital w Krośnie jest oddalony od miejsca akcji w podobnej odległości jak rzeszowski i żaden mądry człowiek nie jechałby do szpitala do Krosna tylko np. do Brzozowa, Ustrzyk, Leska? W filmie było więcej przykładów na to, że film nie jest dbającym o realizm dokumentem tylko dziełem celowo mieszającym rzeczywistość z fikcją. A nazwy miast w filmie takie jak Przemyśl, Krosno, Sanok, Rzeszów mają nadać mu klimat podobnie jak picie wódki, pozorant bez zębów czy komunistyczne Nowiny. Szacunek dla reżysera za to że nie próbuje wzorować się na kinie zachodnim tylko tworzy swój niepowtarzalny klimat.
Krosno było miastem wojewódzkim dla tamtych terenów a nie Rzeszów? Może zapomniał że szpital w Krośnie jest oddalony od miejsca akcji w podobnej odległości jak rzeszowski i żaden mądry człowiek nie jechałby do szpitala do Krosna tylko np. do Brzozowa, Ustrzyk, Leska? W filmie było więcej przykładów na to, że film nie jest dbającym o realizm dokumentem tylko dziełem celowo mieszającym rzeczywistość z fikcją. A nazwy miast w filmie takie jak Przemyśl, Krosno, Sanok, Rzeszów mają nadać mu klimat podobnie jak picie wódki, pozorant bez zębów czy komunistyczne Nowiny. Szacunek dla reżysera za to że nie próbuje wzorować się na kinie zachodnim tylko tworzy swój niepowtarzalny klimat.
Napisano 02 December 2009 - 17:25 PM #8
Dziękuję internautom za wpisy.
Co do sensownych uwag:
Środoń pojechał w Bieszczady, taka nazwa pada w filmie. I nie wolno mylić świata przedstwionego z rzeczywsitym. To prawda, że film nakręcono w Beskidzie Niskim, ale plenery wybiera się z różnych względów, na przykład ekonomicznych, co nie zmienia postaci rzeczy, że cały czas chodzi o "Bieszczady', mniej czy bardziej umowne.
Inny internauta wylicza nazwy geograficzne. Po co? Przecież Smarzowski nie nakręcił mapy, tylko film, w którym nazwy padają dla orientacji widza, a nie dla dokładnego odwzorwowania rzeczywistości w dziele.
Inny z internautów zarzucił mi, że nie zrozumiałem sensu film. Nie ja jeden. Odsyłam do listopadowego "Kina". W kinie światowym wywijanie siekierą to norma. Trzeba tylko wiedzieć po co się to robi. Smarzowski nie pogłębił psychologicznie postaci, niewiele mówi o ich motywacjach. Reżyser jedynie utacza wydarzenia i wątki jak kulę śniegową i zagęszcza atmosferę, by walnąć nimi w widza. I tyle. Dla efektu. Problemu z odczytaniem sensu filmów jeszcze bardziej okrutnego reżysera, jakim jest Haneke, nie mam, gdyż Austriak mówi o konkretnych problemach, na przykład oddziaływaniu mediów na ludzi.
Jeszcze ktoś mi wypomniał, że film mi się nie spodobał, bo "grają" w nim Nowiny. Nonsens. Gdyby tak było, to w ogóle bym nie wspominał w recenzji o naszej gazecie.
Czy warto iść na "Dom zły"? Recenzent nie jast wyrocznią, dlatego trzeba na sobie testować różne filmy.
Pozdrawiam.
Co do sensownych uwag:
Środoń pojechał w Bieszczady, taka nazwa pada w filmie. I nie wolno mylić świata przedstwionego z rzeczywsitym. To prawda, że film nakręcono w Beskidzie Niskim, ale plenery wybiera się z różnych względów, na przykład ekonomicznych, co nie zmienia postaci rzeczy, że cały czas chodzi o "Bieszczady', mniej czy bardziej umowne.
Inny internauta wylicza nazwy geograficzne. Po co? Przecież Smarzowski nie nakręcił mapy, tylko film, w którym nazwy padają dla orientacji widza, a nie dla dokładnego odwzorwowania rzeczywistości w dziele.
Inny z internautów zarzucił mi, że nie zrozumiałem sensu film. Nie ja jeden. Odsyłam do listopadowego "Kina". W kinie światowym wywijanie siekierą to norma. Trzeba tylko wiedzieć po co się to robi. Smarzowski nie pogłębił psychologicznie postaci, niewiele mówi o ich motywacjach. Reżyser jedynie utacza wydarzenia i wątki jak kulę śniegową i zagęszcza atmosferę, by walnąć nimi w widza. I tyle. Dla efektu. Problemu z odczytaniem sensu filmów jeszcze bardziej okrutnego reżysera, jakim jest Haneke, nie mam, gdyż Austriak mówi o konkretnych problemach, na przykład oddziaływaniu mediów na ludzi.
Jeszcze ktoś mi wypomniał, że film mi się nie spodobał, bo "grają" w nim Nowiny. Nonsens. Gdyby tak było, to w ogóle bym nie wspominał w recenzji o naszej gazecie.
Czy warto iść na "Dom zły"? Recenzent nie jast wyrocznią, dlatego trzeba na sobie testować różne filmy.
Pozdrawiam.
Napisano 29 December 2009 - 09:07 AM #9
Użytkownik Piotr Samolewicz dnia 2.12.2009, 16:25:03 napisał
Co do sensownych uwag...
Większych bzdur już dawno nie czytałem. Pogrąża się Pan, Panie Samolewicz w tych swoich wyjaśnieniach. Ale przynajmniej wskazuje Pan źródło, skąd zerżnął pomysł tej, pożal się Boże, "recenzji". Zapraszam do lektury, warto :-)
Napisano 14 January 2010 - 13:54 PM #12
A może Pan Piotr Samolewicz ma najnormalniej w świecie prawo do takiej a nie innej opinii na temat filmu? Jeśli Jemu ten film się nie podoba, to ma pisać że jest nim zachwycony?
Moim zdaniem, jak przymknie się trochę oko na te rzygania, sikania i inne, to wyłania się przyczyna tragizmu naszej rzeczywistości nie tylko tej PRL-owskiej ale również obecnej: ZNIEWOLENIE. Nie do wszystkich dotarły słowa:"nie lękajcie się". Karnawał trwał zbyt krótko. Panie Samulewicz, niech pan przyjedzie do Jedlicza, miejscowości z której pochodzi pan Wojciech Smarzowski, a zobaczy pan ludzi idealnie pasujących do klimatu jego filmu. Próby podjęcia walki z tym "miejscowym bagnem" są jak walenie głową w mur. Nawet ci chyba dobrzy, wrażliwi, zachowują się tak podle, że trudno zrozumieć jak mogą rano patrzeć w lustro. A wszystko za sprawą "jedlickich milicjantów"(nasi nie chodzą w mundurach), którzy mają władzę, kasę, szerokie kontakty i "haczki" - pełną szufladę haczyków. Anonimowe telefony, donosy, zastraszania poparte pieczątkami, wreszcie zwolnienia z pracy. Ich bezkarność jest paraliżująca. BAGNO! Nasza rzeczywistość jest gorsza od tej z filmu, bo to zła gmina istniejąca - nie tylko wytwór wyobraźni.
Moim zdaniem, jak przymknie się trochę oko na te rzygania, sikania i inne, to wyłania się przyczyna tragizmu naszej rzeczywistości nie tylko tej PRL-owskiej ale również obecnej: ZNIEWOLENIE. Nie do wszystkich dotarły słowa:"nie lękajcie się". Karnawał trwał zbyt krótko. Panie Samulewicz, niech pan przyjedzie do Jedlicza, miejscowości z której pochodzi pan Wojciech Smarzowski, a zobaczy pan ludzi idealnie pasujących do klimatu jego filmu. Próby podjęcia walki z tym "miejscowym bagnem" są jak walenie głową w mur. Nawet ci chyba dobrzy, wrażliwi, zachowują się tak podle, że trudno zrozumieć jak mogą rano patrzeć w lustro. A wszystko za sprawą "jedlickich milicjantów"(nasi nie chodzą w mundurach), którzy mają władzę, kasę, szerokie kontakty i "haczki" - pełną szufladę haczyków. Anonimowe telefony, donosy, zastraszania poparte pieczątkami, wreszcie zwolnienia z pracy. Ich bezkarność jest paraliżująca. BAGNO! Nasza rzeczywistość jest gorsza od tej z filmu, bo to zła gmina istniejąca - nie tylko wytwór wyobraźni.
Strona 1 z 1

Rejestracja
Szukaj
Użytkownicy
Pomoc
Napisz nowy temat
Dodaj odpowiedź
Do góry
Raportuj
Odpowiedz
