Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

Ocena Czad Festiwal 2015 w Straszęcinie

dębica straszęcin impreza festiwal koncert

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 SPContext

SPContext

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 133 postów

Napisano 30 sierpień 2015 - 12:19:46

Lubicie beletrystykę, dlatego ocenię festiwal w formie opowiadania z narracją pierwszoosobową. Przed nami ostatni dzień festiwalu. W ubiegłych latach trwał 2 dni, a obecną edycję poszerzono do 4 dni. Kilku znajomych pojechałoby ze mną, ale odstraszyła ich kosmiczna cena biletu 150 zł za jeden dzień. Pozostali słuchają innej muzyki albo wolą oglądnąć film na komputerze. Pozostaje jechać w pojedynkę. Ze względu na ograniczony czas wybrałem się tam dopiero w sobotę.

 

A perfect harmony

Wykonałem eksperyment. Zabrałem tylko dokumenty i kasę na bilet. Bez telefonu, bez zegarka. Wielu uczestników mogłoby zostawić te drogocenne przedmioty w domu. Sprawdźmy, czy bez nich da się funkcjonować na terenie festiwalu i bezpiecznie wrócić na dworzec i złapać transport.

 

And we run

Wyruszyłem voyagerem o 19:20. Spodziewałem się luksusowego autobusu pospiesznego, a podjechał hałaśliwy bus bez klimy z dwójką pasażerów. Dużym plusem jest niska cena, gdyż za przejażdżkę do Dębicy zapłaciłem tylko 6 zł. Wysiadłem na dworcu PKS. Pustki jak na bezludziu. Wszyscy już dotarli. Następny MKS o 23:40. Kierowca nawalony w 3 dupy, a czwarta pozwoliła mu prowadzić autobus. Pozostaje iść pieszo lub jechać taxi. Aby zminimalizować koszty, poczekałem na innych zainteresowanych. Czekam 5 minut, chyba nic z tego. W końcu spotykam gościa z dziewczyną i jedziemy w 3. Kierowca taxi sympatyczny. Cena taka sama jak rok temu - 22 zł. Wysadził nas pod bramą - nie wiedział, że wejście przenieśli.

 

Enter

W tym roku jakiś geniusz wpadł na pomysł przeniesienia wejścia daleko za kościół. To być może ukłon w stronę mieszkańców pola namiotowego. Spodobała mi się piosenka Totentanz. Niestety skończyli ją grać, zanim udało mi się dotrzeć do bramy. Gdzie znajdę pełną listę wykonanych utworów? Tym razem ci, którzy kupili karnet, dostali opaskę wodoodporną i mogą myć się. Zawiera mechanizm uniemożliwiający zdjęcie jej bez uszkodzenia. A chętnie zostawię ją sobie na pamiątkę.

 

Paradise

Teren festiwalu powiększono kilkukrotnie. Klimat taki sam jak na rzeszowskich juwenaliach. Uczestnicy bawią się, leżą na kocach, strzelają słitfocie na pejsbuka, ale niektórzy z procentami mocno przesadzili (jeśli skończyło się tylko na procentach). Koncert Totentanz - zajebisty, Within Temptation - choć na początku nagłośnieniowiec spieprzył dźwięk - ósmy cud świata. Warto było pojechać i tam być. Sharon obiecała przyjechać ponownie z zespołem. The Analogs - spodziewałem się czegoś lepszego, w zasadzie po "pier***onej Erze Techno" i "Co warte jest życie" można było pójść i nie spóźnić się na MKS.

 

All I need

Jeszcze przed końcem koncertu analogsów pospieszyłem na MKS. Niestety, doszło do obsuwy czasowej. Była 0:20. MKS już odjechał. Pozostaje iść pieszo lub wsiąść do taxi. Lubelskie Linie Autobusowe odjeżdżają o 0:40. Aby nie płacić 22 zł i nie palić paliwa dla 1 osoby, czekałem na inne osoby, które chciałyby szybko dotrzeć na dworzec. Bezskutecznie. Jeśli ktoś wsiadł do taxi, to cała 4-osobowa ekipa bądź jedna osoba tak szybko, że nie zdążyłem zareagować. Większość prawdopodobnie nie jechała na dworzec, lecz na Wygwizdowie Górne. Nikt nie chciał obniżyć kosztów, a wystarczyło zapytać pobliskie osoby, które może też skróciłyby sobie czas.

 

Dangerous

Pójdę K**** Pieszo. Wyjdzie na zdrowie. To ch***, że autobus odjedzie. Przecież później też coś będzie jechać. Przeliczyłem się. Na dworcu PKS grupka festiwalowiczów czekała na autobus do Krakowa. Pod dworcem PKP, który jest w przebudowie i nie da się wejść do wnętrza, czekała ekipa na InterRegioBus. Pamiętam z rozkładu internetowego, że miał taki jechać. Nie pytając, gdzie, poczekałem nieszczęsną godzinę i wsiadłem. Niestety, to był autobus relacji Rzeszów - Katowice, czyli w przeciwnym kierunku. Dobrze, że konduktor szybko wyprowadził mnie z błędu i zdążyłem wysiąść, zanim kierowca opuścił dworzec. Teraz jest 3:30 i nie ma NIKOGO. Tylko taksówki kursują jak poje***e. Panie premierze, co robić, jak żyć? Szybciej porwą mnie kosmici aniżeli przyjedzie jakiś pier***ony autobus i to do Rzeszowa. NIE POWTÓRZCIE MOJEGO BŁĘDU. Bierzcie przynajmniej telefon lub zegarek, nie szczędźcie na taxi nie pier***cie to, że ktoś inny może potrzebować szybko dostać się na dworzec razem z wami.

 

In the middle of the night

Wróćmy do podróży ze Straszęcina do Dębicy. O ile rok temu wracałem z grupką krakowskich metali, tym razem sam przez całą drogę. Rok temu w mroku ciemności. W tym roku świeciły latarnie, ale tylko do końca terenu zabudowanego. Potem księżyc oświetlał okolice. Ja i księżyc sam na sam. To piękny widok. Infrastruktura od miejsca festiwalu do ronda - znośna. Miejscami szedłem przez mgłę. Natychmiast przypomniał mi się horror o tym tytule. Po dojściu do ronda rozum sugerował iść prosto, a pamięć w lewo. Wybrałem drugą opcję (przez tereny przemysłowe) i przedłużyłem sobie dojście na dworzec o pół godziny. Szło za mną jakieś bliżej niezdefiniowane zombie.

 

What have you done?

Czytam tabliczki. PKS Dębica jedzie w dni robocze. Najbliższy o 5:15 rano. Voyager o 5:45, ale nie byłem pewny, gdyż zdarto fragment legendy. Marcel jeszcze późnej. Pozostaje się powiesić? Jakoś przetrwam te kilka godzin tak jak bezdomny. W końcu spotkałem pasażerkę oczekującą na PKS Jelenia Góra. Pojechaliśmy wspólnie do Rzeszowa o 4:30, dotarliśmy o 5:15, za chwilę podstawili porannego MPK. A mogłem być w domu już o 2:00. Odechciało mi się jechać na The Offspring, ale jeśli kupiłem karnet i pogoda dopisuje, prawdopodobnie skorzystam.

 

Plusy imprezy

+ większy teren niż poprzednio

+ więcej atrakcji

+ Within Temptation - najlepszy koncert

+ Totentanz - też świetny występ

+ Dwie sceny, aby zminimalizować obsuwy czasowe

+ Wodoodporne opaski

 

Minusy imprezy

- MKS niezsynchronizowany z zakończeniem koncertów. Jaki problem poczekać, aż zespół skończy grać, a uczestnicy zdążą opuścić miejsce imprezy? A najlepiej, aby obsuw czasowych nie było.

- Ktoś genialny przeniósł wejście na zadupie

- Brak tabliczek informacyjnych, gdzie co jest i gdzie jest wyjście

- Brak dodatkowych połączeń międzymiastowych - sądzę, że wiele osób wybrałoby powrót do pobliskich miejscowości zamiast spać pod namiotem z karaluchami (może w Straszęcinie nie ma, ale na dworcu w Dębicy widziałem już kilka)

- Przesadzili z decybelami - kto woli pić pod bramą, to niech nie słucha koncertu

- Ospała publiczność - szczególnie na Within Temptation

 

Ochroniarz na pytanie "Gdzie jest wyjście?" zapytał "Skąd wyjście?" i musiałem mu tłumaczyć, że chodzi o wyjście z terenu imprezy. :lol:

 

To za rok Scorpionsi, Europe, a może ponownie Within Temptation? Proponuję tym razem koncert z orkiestrą symfoniczną, tylko czy uczestnicy to docenią?

 

Odnośnie transportu, trzeba dostosować MKS-y pod koncerty, wyświetlać informacje na telebimie (aktualna godzina i godzina odjazdu) albo informować ze sceny. Co do taksówek, może jakiś punkt oczekujących na transport na dworzec?



#2 SPContext

SPContext

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 133 postów

Napisano 31 sierpień 2015 - 08:58:04

Ostatni dzień festiwalu należał do najbardziej hałaśliwych. Podobno zmarli wstali z grobów, a koncerty słyszano nawet nad Zatoką Gdańską. Organizatorzy jeszcze nie podają, ilu uczestnikom uszkodzili słuch na całe życie. Czy o 10 dB mniej naprawdę zmniejszy jakość dźwięku? Nie. Na happysad nagłośnieniowiec tak podbił bębny, szczególnie podwójną stopę, że ledwo dało się wytrzymać. Wycofałem się w tył, ale niewiele to pomogło. Z tego powodu zastanawiam się, czy przyjechać za rok na festiwal, bo to grozi utratą słuchu. Efekty: ból, kłucie w uszach i pisk (dzwonienie), który nie przechodzi. Chodzę często na koncerty, czasami są głośne (kończyło się co najwyżej przejściowym osłabieniem słyszenia), ale nie tak jak W TYM ROKU NA CZADZIE. W sobotę jeszcze dało się wytrzymać, ale w niedzielę trzeba było DOWALIĆ GŁOŚNOŚĆ tak, żeby się potem leczyć. Jeśli objawy nie przejdą, pójdę do lekarza, a potem do sądu.

Kontynuujmy opowieść:

The kids aren't alright
Jadę pociągiem. Podstawili enkę bez klimy ani nawiewu. Jak my tam wytrzymaliśmy, do dziś się dziwię. Tradycją w PKP są opóźnienia. Staliśmy 15 minut przed semaforem, czekając na Intercity, który ma wyższy priorytet.

All I want
Teraz trzeba dostać się na festiwal. Na szczęście bez problemu, bo MKS już czekał. Grał Skindred. Potem happysad, który poza zajebistym koncertem dał się niestety poznać jako rozpier***acz komórek słuchowych.

Self esteem
The Offspring przyciągnął najwięcej fanów na całym festiwalu. Bawili się nawet ci, którzy stanęli daleko od sceny. Po happysadzie nie mogłem sobie pozwolić, by podejść bliżej. Sądzę, że wiele osób też. Koncert świetny, może trochę krótki.

Come out and play
Zespoły na Czadzie taktują tak jak komunikacja miejska w Rzeszowie, co jest przyczyną obsuw czasowych, ale nie zawsze tak jest. W niedzielę Skindred zakończył przed czasem, więc pozostało 10 minut oczekiwania. Prowadząca nie miała pomysłu, więc... 100 lat dla uczestniczki festiwalu przebranej za Myszkę Miki, a potem drugie 100 lat dla innej uczestniczki.

Gone away
Jeśli po wczorajszym dniu masz objawy typu: kłucie w uszach, ból, szumy w ciszy (dzwonienie), pogorszenie słyszenia, krew, udaj się do lekarza. Czekamy na wyjaśnienia od organizatora.

Użytkownik SPContext edytował ten post 31 sierpień 2015 - 09:13:48




Zaloguj się, by dodać komentarz na Forum





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: dębica, straszęcin, impreza, festiwal, koncert

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych