Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »
Drodzy internauci!
W związku z ciszą wyborczą wyłączyliśmy możliwość komentowania artykułów i zamieszczania wpisów na forum.
Zapraszamy w niedzielę wieczorem, po zakończeniu głosowania.

Tylko nie mów nikomu.

kler pedofil zboczeniec sadysta dewotwspółudział hipokryzja ciemnogród trauma

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~prawdapolatach~

~prawdapolatach~
  • Goście

Napisano 15 maj 2019 - 21:47:30

Był lipiec 1980 r. Duchowny ten, usunięty z S. po skargach mieszkańców (nieoficjalnie za molestowanie kobiet) objął nową parafię w W.G.
Kraj, a szczególnie polska wieś była wtedy na fali entuzjazmu  po wyborze papieża Polaka. To był czas Solidarności, koniec epoki Gierka. Księża byli autorytetem moralnym i cieszyli się wielką estymą. Mieszkańcy z ochotą uczestniczyli w życiu parafialnym, w wieczornych nabożeństwach. Proboszcz sprawiał wrażenie  
zatroskanego o parafię gospodarza, który szybko nawiązał ciepłe relacje z wybranymi rodzinami, z radą parafialną. Po wprowadzeniu stanu wojennego ksiądz dał się poznać jako gorliwy antykomunista. Na plebanię docierała pomoc zagraniczna w postaci paczek z odzieżą i żywnością, którą rozdzielano wśród biedniejszych rodzin. Podczas kazań nie brakowało długich tyrad politycznych. To się podobało mieszkańcom.
Często spotykał się z wybranymi rodzinami osób powiązanych z takimi organizacjami jak Rada Parafialna, Kręgi Domowego Kościoła, Oaza, Koło Różańcowe itp. Tajemnicą poliszynela było to, że powodem tych spotkań była chęć dowiedzenia się, co się dzieje we wsi, jak się prowadzą niektórzy mieszkańcy, kto nie chodzi do kościoła, kto żyje w niesakramentalnym związku, jakie są nastroje, kto krytykuje księdza. Proboszcz z kolejnymi latami zaczął być znany z zamiłowania do szybkiej jazdy, a przy tym z rozbijania i zmieniania samochodów, z odmowy udzielania ślubów, z odmowy pogrzebów w kościele, niedopuszczania do sakramentów pierwszej komunii i bierzmowania. Nie stronił od publicznego zawstydzania dorosłych i dzieci przez wymienianie z imienia i nazwiska podczas kazań, upokarzanie podczas mszy czy spowiedzi. Imponował swoim poplecznikom. Sprawy te powodowały liczne wizyty mieszkańców w kurii w Przemyślu. Często młode pary brały śluby w innych miejscowościach. Jednak poparcie jakie miał  oraz krewny hierarcha w kurii uczyniły te próby bezskuteczne przez dwadzieścia lat i tylko powodowały dodatkowe szykany. Pod koniec swojej kariery proboszcza  ksiądz był znany z tego, że podczas mszy wychodził przed plac robić zdjęcia osobom na zewnątrz by wywieszać na tablicy przy kościele. Ksiądz bardzo lubił obecność dzieci przy ołtarzu. Wymagał wręcz tego od parafian by podczas mszy cała młodzież stała z przodu. 
W latach osiemdziesiątych religia odbywała się poza szkołą, w salach katechetycznych przy plebanii. Siedmioletnie i starsze  dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej przychodziły same na lekcje, które odbywały się przed lub po lekcjach szkolnych. Dzieci ośmioletnie przychodziły na popołudniowe nauki przed komunijne. Były jeszcze inne spotkania dla ministrantów itp. Ksiądz lubił znęcać się psychicznie i fizycznie nad dziećmi.  Wystarczyło spóźnić się na religię, nie odpowiedzieć na zadane pytanie lub w jakikolwiek inny sposób naruszyć dyscyplinę. Dziecko najpierw było zawstydzane i upokarzane przed klasą. Bieganie dookoła kościoła, pisanie dużej liczby zdań na kartkach to były najlżejsze kary. Wstyd i płacz upokorzonego dziecka to było to do czego dążył. Ksiądz uwielbiał  rzucać różnymi przedmiotami, uderzać ręką, podnosić za uszy, wykręcać skórę z włosami obok uszu. bić pejczem splecionym z cienkich wężyków, rzucać uczniów zza biurka pieczęciami, drewnianymi ekierkami itp. Nieliczne dzieci opowiadały o tej sytuacji rodzicom jednak obawa przed potępieniem wśród   społeczności brała górę. Społeczność uznawała takie zachowania za coś normalnego. Siedmio-, ośmioletnie dzieci były wyzywane od komunistów, esbeków, czerwonych brygad  itp. Szkoła nie mieszała się w sprawy religii a ksiądz nie mieszał się w sprawy szkoły. Ksiądz wyzywał publicznie dzieci, które opuszczały lekcje religii. Potrafił zatrzymać się autem kiedy szły samotnie do szkoły i wyzywać. Dzieci miały obowiązek wchodzenia do kościoła na modlitwę kiedy szły obok kościoła. Te, które przyłapał dostawały różne kary. Kilka drastyczniejszych przypadków okaleczeń z drugiej połowy lat osiemdziesiątych zostało nagłośnione. Duchowny miał sprawę karną za uszkodzenie działa ( zranienie głowy pieczątką  dziewczynce). Jednak sprawa przeszła bez echa. Pobicia uczniów podczas katechez zakończyły się kiedy zaobserwowano zachowanie księdza po wprowadzeniu religii do szkół w 1990 r. Został odsunięty od katechez. Kolejna głośna sprawa z początku lat dziewięćdziesiątych to pobicie chłopca, uszkodzenie ciała drugiego ( naderwanie uszu). Wszystkie sprawy prawdopodobnie zakończyły się umorzeniem  ze względu na niską szkodliwość czynu. Ostatnie przypadki były opisane w artykule Gazety Wyborczej dodatek rzeszowski. Ksiądz był nadal proboszczem jednak stopniowo tracił autorytet wśród mieszkańców i w  2000 r. został odsunięty - przeniesiony na emeryturę. 
Ale nie była to jedyna słabość proboszcza...Lekcje obok plebanii sprawiały, że ofiary same przychodziły do oprawcy. Katechezy najpierw odbywały się w starym budynku z salą z zapleczem a potem w nowym obok kościoła. Ze względu na sytuację i przyzwolenie społeczne ksiądz molestował seksualnie zarówno siedmioletnie dziewczynki jak i te dorastające. Nie stronił również od małych chłopców. Na początku katechezy wybierał sobie ofiarę. Dziecko musiało siedzieć u niego na kolanach. Z ławek widzieliśmy tylko jak dziewczynki się rumienią i wykręcają z grymasem. Widzieliśmy jak wkłada im dłonie pod ubranie. Resztę zasłaniało biurko. Ksiądz wołał dziewczynkę do siebie aby pokazała zeszyt do religii, odpowiedziała z materiału z katechizmu, czy z przykazań. Przeważnie było to kilka wybranych dziewczynek, takich które ulegały. Nie gardził również chłopcami, których również brał na kolana i pieścił pod ubraniem. Po każdej katechezie zatrzymywał sobie jedną dziewczynkę. Z opowiadań starszych chłopaków wiedzieliśmy, że podobnie jest w starszych klasach. Podczas zajęć wieczornych lubił zamykać się z dziewczynką na klucz w pomieszczeniu. Chłopaki podglądali przez dziurkę od klucza a potem opowiadali między sobą. Rożne krążyły historie jednak ze względu na dobro ofiar pominę te detale. Jeżeli ktoś jest zainteresowany niech popyta uczennice szkoły podstawowej klas uczące się w latach 1980-1990. Z dziennikarką z Gazety Wyborczej w latach dziewięćdziesiątych nikt we wsi nie chciał rozmawiać o pobiciach oprócz rodziców. Nie chcieli mieć problemów. Dziś może jest czas by opisać tą niegodziwość i tych zakłamanych dewotów. Szczególnie w sytuacji, kiedy jeden ze społeczników wychwala na swojej stronie zasługi księdza: "Parafianie z ... będą Go pamiętać jako dobrego gospodarza i duszpasterza...Mam nadzieję, że długo pozostanie w pamięci mieszkańców". Tak, masz rację, pozostanie. A ja mam nadzieję, że wy wszyscy , którzy dopomogliście mu w tym co robił dzieciom, za traumę, będziecie smażyć z nim się piekle. Amen


#2 ~katolik z Fary~

~katolik z Fary~
  • Goście

Napisano 16 maj 2019 - 06:43:34

...................Szczególnie w sytuacji, kiedy jeden ze społeczników wychwala na swojej stronie zasługi księdza: "Parafianie z ... będą Go pamiętać jako dobrego gospodarza i duszpasterza...Mam nadzieję, że długo pozostanie w pamięci mieszkańców". Tak, masz rację, pozostanie. A ja mam nadzieję, że wy wszyscy , którzy dopomogliście mu w tym co robił dzieciom, za traumę, będziecie smażyć z nim się piekle. Amen

 

To nie zaden spolecznik pisze te komentarze ALE SAM KSIADZ ktory jest zainteresowany tym aby sie wybielic i robic z siebie swietego kaplana, a w rzeczywistosci ocencie sami KTO TO JEST !

Toz to SZATAN w ludzkiej postaci a nie kaplan !



#3 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 16 maj 2019 - 09:17:00

To nie zaden spolecznik pisze te komentarze ALE SAM KSIADZ ktory jest zainteresowany tym aby sie wybielic i robic z siebie swietego kaplana, a w rzeczywistosci ocencie sami KTO TO JEST !

Toz to SZATAN w ludzkiej postaci a nie kaplan !

 

Cytat to nie komentarz a fragment notki biograficznej na stronie społecznika. Każdy mieszkaniec, który przeczyta tą historie wie o kogo chodzi. Ten człowiek nie żyje od ponad 4 lat. Wcześniej przebywał  10 lat w Soninie, krótko w Nowosielcach, Wesołej, Niewodnej. Po przejściu na emeryturę przez 11 lat przebywał w tej samej parafii .  Kiedy najgorliwsi dewoci lat 80-90 odeszli z tego świata a proboszcz, który był  kiedyś jego wikarym zmarginalizował go. Ostatnie lata życia spędził w ośrodku w Słocinie. Masz rację, to był szatan w ludzkiej postaci, niech go piekło pochłonie  i wszystkich jego popleczników.





Zaloguj się, by dodać komentarz na Forum



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: kler, pedofil, zboczeniec, sadysta, dewotwspółudział, hipokryzja, ciemnogród, trauma

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych