Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Ukraińscy sprawiedliwi - Ukraińcy którzy ratowali Polaków, przed mordercami z OUN-UPA

banderowcy zło mordercy UPA OUN ukraina

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
94 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 24 lipiec 2016 - 22:37:44

Witam, ostatnimi czasami niektóre osoby pragną zniszczyć polsko-ukraińskie pojednanie, dlatego chciałbym przedstawić "Ukraińskich sprawiedliwych" ludzi, którzy niejednokrotnie potępiali zbrodniczą organizację - ukraińskich faszystów OUN-UPA. Osoby te nie jednokrotnie zapłaciły największą cenę - życie!!!!
Boremel, gmina Boremel – miasteczko i wieś, zamieszkane przez 2 tys. Żydów (do 1942 r., kiedy zostali wymordowani przez Niemców), kilkuset Ukraińców i około 40 Polaków. Pod koniec lutego 1943 r. kierownik tartaku inż. Mikołaj Masłowski oraz kierownik młyna w Boremlu Stanisław Jabłoński zostali uprowadzeni przez Ukraińców, podających się za policjantów z Dubna. Po kilku tygodniach ciała obu mężczyzn, powiązane drutem kolczastym, wyłowiono ze Styru. Wdową Heleną Masłowską zaopiekował się pracownik tartaku, Ukrainiec Hołod. „A żona jego – wspomina Masłowska – była »sotnyczką« w ich bandzie. Hołod pocieszał mnie i powiedział, żeby być spokojną, a gdy dowie się od żony, że na mnie przyszła kolej, da mi znać. Rzeczywiście, ostrzegł mnie, zdążyłam na czas wyjechać […] w kwietniu przed Wielkanocą do Łucka”. 9 kwietnia 1943 r. upowcy zamordowali 10 Polaków. Uratowali się m.in.: Franciszek Marmucki i jego synowa Maria z małym dzieckiem, których ukrył Ukrainiec, diakon Chomicki, i wywiózł pod Siergiejówkę (gm. Czaruków, pow. łucki), oraz rodzina Wernerów, która została w ostatniej chwili uprzedzona przez sąsiada, Ukraińca Imbirowskiego, i zdążyła wyjechać. Z życzliwością ze strony Ukraińców wielokrotnie spotkała się rodzina lekarza Michała Kiesza. Jego syn Wadiusz został dwukrotnie ostrzeżony przez szkolnych kolegów, Sławkę Wozniuka oraz braci Mirona i Michała Wołków. Po wyjeździe Michała i Wadiusza Kieszów w czerwcu 1943 r. do Łucka, nauczyciel Ukrainiec Ostalski ostrzegł pozostałą w Boremlu żonę doktora, że cała rodzina jest w niebezpieczeństwie. Aleksandra Kiesz postanowiła dołączyć do męża. Zwróciła się o pomoc Matwija Tokara, który zorganizował oddział partyzancki, włączony z czasem do UPA. „Doradził mamie – pisze Wadiusz Kiesz – żeby wyjechała przed świtem, inną, mało uczęszczaną drogą, częściowo przez jego teren, by w ten sposób ominąć wieś Złoczówkę. [...] dał mamie przepustkę – zwinięty misternie listek bibułki od papierosów, przypieczętowany czerwonym lakiem i odbitym spodem naboju od pistoletu. Powiedział – to nie zaszkodzi, a w Łucku proszę to zniszczyć i nikomu nic nie mówić”. Oprócz Chomyckiego i Imbirowskiego o planowanych napadach uprzedzali Polaków – ratując im życie – także inni Ukraińcy: Aleksander Mełnyczuk, Miron Wołk i Adam Wozniuk z rodziną.
Źródło: AIPN, 27 WDAK, VIII/16, Relacja Heleny Masłowskiej, k. 31v–32v; W. Kiesz, Od Boremla do Chicago, Starachowice 1999, s. 106–113; W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 53–55 (na podstawie relacji Wadiusza Kiesza)

#2 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 25 lipiec 2016 - 07:07:19

Drańcza Polska, gmina Radziwiłłów – wieś polsko-ukraińska. 31 maja 1943 r. upowcy zamordowali ok. 50 Polaków. Pozostali przy życiu uratowali się ucieczką do Radziwiłłowa, a także do Podkamienia (pow. brodzki, woj. tarnopolskie). Miejscowy duchowny prawosławny Fiłyp Borećkyj został powieszony za udzielanie wsparcia ludności polskiej. „Ukrainka z sąsiedniej Kopani – pisze Bolesław Łukasiewicz – miała tam [w Drańczy] zamężną córkę i wieczorem ostrzegła ją o napadzie, toteż ci, co uwierzyli ostrzeżeniu, ocalili życie, w porę uciekając ze wsi. Pozostali zostali wymordowani. Zginęła także owa kobieta z Kopani, bo banderowcy nie pobłażali tym, co zdradzali ich zamiary”. Fakt ten potwierdził również jeden z ocalałych mieszkańców Drańczy, Antoni Walczak.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 97; AW, II/2089, B. Łukasiewicz, Wspomnienia ze Stryjówki, k. 60; C. Świętojański, A.Wiśniewski, Możemy wszystko przebaczyć, nie wolno nam niczego zapomnieć. Dzieje Podkamienia i okolic od maja 1943 r. do maja 1944 r., Wołów–Jawor 1994, s. 20 (relacja Antoniego Walczaka).

#3 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 25 lipiec 2016 - 10:12:18

Dubno – miasto powiatowe, liczące 15,5 tys. mieszkańców. Żyjąca na obrzeżu miasta w pobliżu lotniska trzypokoleniowa ukraińska rodzina Sawków utrzymywała kontakty z sąsiadami-Polakami oraz pomagała uciekającym przed upowcami polskim mieszkańcom okolicznych wsi. W nocy z 27 na 28 września 1943 r. Sawkowie zostali zamordowani – za udzielanie pomocy Polakom poniosło śmierć 7 osób. Ocaleli tylko trzej ranni synowie Sawki, którzy podczas napadu upowców udawali zabitych.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 115 (na podstawie wspomnień Karola Koska).

#4 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 25 lipiec 2016 - 17:29:43

Jarosławicze, gmina Jarosławicze – wieś ze znaczną przewagą ludności ukraińskiej nad polską. 18 czerwca (według innej wersji 22 maja) 1943 r. grupa uzbrojonych upowców dokonała rzezi ponad 50 Polaków. Zginęły też, jak twierdzą świadkowie – za udzielanie pomocy Polakom, cztery osoby z ukraińskiej rodziny Żerdyckich: Andrij Żerdycki, lat 48, który przed wojną był wójtem; jego żona Maria, lat 45; ich syn Serhij Żerdycki, lat 24, oraz ich 19-letnia córka Nadia.
Źródło: H. Komański, Powiat Dubno, „Na rubieży” 1998, nr 30, s. 26–27 (m.in. według relacji Jadwigi Stefanickiej z d. Jankowskiej).

#5 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 25 lipiec 2016 - 19:46:15

Nosowica Nowa, gmina Sudobicze – wieś ze znaczną przewagą ludności ukraińskiej nad polską.
Przed Wielkanocą 1943 roku kowal Edward Spałek został ostrzeżony przez sąsiada Ukraińca, by nie nocował w domu, bo szykuje się napad na Polaków. Spałkowie powiadomili okolicznych mieszkańców, lecz tylko część z nich dała temu wiarę i ocalała. Inni postali w domach, sądząc że to prowokacja ze strony Ukraińców, zamierzających obrabować polskie gospodarstwa. W nocy, 25 kwietnia, z rąk upowców zginęło 25 Polaków, którzy nie schronili się w lesie lub nie uciekli do innej wsi. Wśród ofi ar była też mieszkająca u rodziny Adamców Ukrainka o imieniu Żenia, która stanęła w obronie mordowanych gospodarzy i została zastrzelona.
Źródło: Relacja Zbigniewa Wojcieszaka, [w:] Okrutna przestroga, oprac. J. Dębski i L. Popek, Lublin 1997, s. 16.

#6 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 04:22:32

Pełcza, gmina Werba – wieś ukraińska, w której żyło kilkanaście rodzin polskich. W 1943 r. upowcy zabili duchownego prawosławnego za to, że ostrzegł proboszcza miejscowej parafi i rzymskokatolickiej, księdza Bolesława Murawskiego, o grożącym mu z ich strony niebezpieczeństwie, dzięki czemu wyjechał przed napadem.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 111 (na podstawie relacji Wadiusza Kiesza).

#7 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 10:28:49

Ptycza, gmina Werba – wieś ukraińska, w której żyło blisko 40 rodzin polskich. Latem 1943 r. proboszcz parafi i katolickiej, ksiądz Wincenty Jach, który dwa lata wcześniej był celem ukraińskiego zamachu, został ostrzeżony przez miejscowych Ukraińców, że zaplanowano jego zgładzenie. Ksiądz przeniósł się na stację kolejową Werba, której pilnował oddział złożony z Węgrów. Dzięki temu ocalał, ponieważ pierwszej nocy po jego wyjeździe upowcy napadli na plebanię, a nie zastawszy księdza, zamordowali mieszkające w pobliżu dwie związane z parafi ą rodziny polskoukraińskie.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 112 (według relacji księży Wincentego i Władysława Jachów).

#8 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 12:23:45

Radziwiłłów, gmina Radziwiłłów – miasto zamieszkane przez Żydów (do likwidacji getta w 1942 r.), a także przez Ukraińców i Polaków, oraz polska osada wojskowa licząca 50 gospodarstw. W maju 1943 r., jak wspomina Stanisława Roztropowicz-Szkubel, jej rodzina przeniosła się z osady do miasta. Kiedy w lipcu wrócili na działkę po żywność, zostali ostrzeżeni przez sąsiadki Ukrainki. „Żadna z otaczających nas kobiet nie wyjaśniła, dlaczego są tak zdenerwowane, ani nie powiedziała, że z ich strony była to akcja ratowania naszego życia. W kilka godzin po naszym wyjeździe nasze byłe domostwo zostało obsadzone przez oddział UPA i zaczęło się wyczekiwanie na nasz ponowny przyjazd”. Na targu w Radziwiłłowie „mama dowiedziała się, że nasz dom na działce został spalony. Ostrzeżono też mamę bez szczegółowych wyjaśnień, by nikt z nas nie przyjeżdżał na działkę aż do odwołania. Ostrzeżenie to przekazała mamie Ukrainka mieszkająca około pół kilometra od naszego spalonego domostwa. W trakcie pozorowanego targowania się o cenę sprzedawanego towaru powiedziała, że będzie przyjeżdżać na targ dwa razy w tygodniu i o ściśle określonej godzinie, i w wyznaczonym miejscu będą mijać się z mamą: ona jadąc furmanką, a mama idąc chodnikiem z przeciwnej strony. Bez zatrzymywania się, zobaczywszy mamę, kiwnie głową przecząco lub potwierdzająco. Jeśli przecząco, to znaczy, że nie wolno nam jeszcze przyjeżdżać na działkę, a jeśli potwierdzająco, to znaczy, że można. Przez około dwa tygodnie przekazywała sygnał oznaczający zakaz przyjeżdżania, aż wreszcie któregoś dnia spokojnie kiwnęła głową potakująco. Następnego dnia ojciec pojechał na działkę sam, młodzież została w mieście. Obejrzał spalony dom i cztery gniazda wygniecione w wysokim zbożu otaczającym siedlisko. Dniem i nocą koczowali tam upowcy, czekając na nasz przyjazd. W taki to sposób bezimienna Ukrainka uratowała nas od krwawej tragedii”.
Źródło: S. Roztropowicz-Szkubel, Ostrzeżenie, [w:] Bracia zza Buga. Wspomnienia z czasu wojny, zebrał Jan Turnau, Lublin 1999, s. 106–110.

#9 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 15:48:48

Satyjów, gmina Warkowicze – wieś ukraińska oraz majątek, w których żyło kilkanaście rodzin polskich. Po nieudanym napadzie banderowców na początku 1943 r. rodzina Leona Saleckiego, za radą sąsiada Ukraińca, wyjechała do Beresteczka (pow. horochowski).
Źrodło: A. Zawilski, Znów ożywają kurhany, Wrocław 1997, s. 130 (relacja Leona Saleckiego).

#10 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 18:22:42

Stołbiec, gmina Werba – wieś ukraińska, w której mieszkało kilka rodzin polskich. W lipcu 1943 r. Ukrainiec Damian Kobluk ostrzegł polską rodzinę Maciuków, że muszą uciekać, bo zaraz przyjdą po nich upowcy, którzy są u niego w stodole. Część rodziny zdążyła uciec do Werby, natomiast Kajetan Maciuk, lat 70, został wraz z drugą polską rodziną Szapowałów schwytany i zamordowany. Kobluk i jego matka, Pałaszka, zaopiekowali się pozostałą we wsi córką zamordowanego, Bronisławą, ukrywając ją i karmiąc.
Źródło: A. Biedrzycka z d. Maciuk, Byłam świadkiem, „Na rubieży” 2001, nr 57, s. 14.

#11 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 26 lipiec 2016 - 21:17:19

Świszczów, gmina Jarosławicze – kolonia polska. Pod koniec czerwca 1943 r. na kolonię napadli upowcy z sąsiedniej wsi ukraińskiej o tej samej nazwie i zastrzelili kilkunastu Polaków. Uratowały się m.in. siostry Tomickie. „Ja i siostra – pisze Jadwiga Grabarczyk z d. Tomicka – obejrzawszy się widziałyśmy naszą mamę w rękach napastników i wtedy nie było już możliwości uratowania jej. […] W ucieczce przed nacjonalistami UPA biegłyśmy przez chutory i wioski ukraińskie, spotykałyśmy Ukraińców, zwłaszcza w wieku starszym, którzy wskazywali nam bezpieczną drogę i ułatwiali w ten sposób ucieczkę przed banderowcami”.
Źródło: AIPN, 27 WDAK, VIII/12, Relacja Jadwigi Grabarczyk, k. 24–24v.

#12 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 27 lipiec 2016 - 06:17:49

Załawie, gmina Jarosławicze – wieś ukraińska, w której mieszkało kilkanaście rodzin polskich i do 1942 r. żydowskich. Według relacji Kazimierza Wąska, w maju 1943 r. podający się za sowieckich partyzantów banderowcy zastrzelili jego brata Bolesława i ciężko ranili ojca: „sądząc, że nie żyje, pozostawili go w lesie. Gdy ojciec odzyskał przytomność, doczołgał się do swojej wsi. Ukraińcy bali się udzielić mu pomocy i zemsty UPA, dopiero trzeci sąsiad o nazwisku Korczuk ulitował się nad nim, przenocował go i na drugi dzień pożyczył konie z wozem drugiemu synowi, Janowi Wąskowi, który odwiózł ojca do szpitala do Łucka”.
Źródło: K. Wąsek, Byłem świadkiem, „Na rubieży” 1998, nr 30, s. 30.

#13 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 27 lipiec 2016 - 16:47:59

Złoczówka, gmina Boremel – wieś i folwark, zamieszkane głównie przez Ukraińców. Polaków było ok. 150. W wyniku napadów w połowie maja i 12 lipca 1943 r. z rąk upowców zginęło ponad 50 polskich mieszkańców obu miejscowości. Kilka niedoszłych ofi ar ocalało dzięki ukraińskim sąsiadom, którzy wcześniej uprzedzali o niebezpieczeństwie. Organista miejscowego kościoła Leopold Dyrda został ostrzeżony na przełomie kwietnia i maja 1943 r. przez Iwana Bondaruka (według innej wersji – przez Antona Diducha), po czym wyjechał z czwórką dzieci do Beresteczka w powiecie horochowskim, pozostawiając na miejscu żonę z jedną córką. Podczas napadu spalono tylko ich dom. Podobnie blisko 70-letni proboszcz miejscowej parafi i, ks. Bolesław Stasiewicz, ostrzeżony przez Ukraińca, wyjechał z trzema swoimi siostrami do Łucka i przeżył wojnę.
Źródło: D. Chiniewicz z d. Dyrda, Byłam mieszkanką wsi Złoczówka, „Na rubieży” 2000, nr 43, s. 45; W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 58–59 (według relacji m.in. Leopolda Dyrdy i Danuty Chiniewicz z d. Dyrda); A. Zawilski, Znów ożywają kurhany..., s. 16 (na podstawie relacji Olgi Dyrdy).

#14 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 27 lipiec 2016 - 19:22:27

Augustów, gmina Kisielin – kolonia polsko-niemiecka (po wyjeździe Niemców w 1940 r. do Rzeszy ich miejsce zajęli Ukraińcy). 29 sierpnia 1943 r. upowcy zamordowali 6 osób z rodziny Malinowskich. Władysław Malinowski z żoną i trojgiem dzieci ukrył się w lesie. Jego kolega, Ukrainiec Józef Pawluk, przez trzy dni opiekował się nimi, przynosząc żywność i ostrzegając, by nie wracali do domu. „Ukraińcy mordują wszystkich Polaków co do nogi w naszej okolicy – cytuje jego słowa ocalony – prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich »Lachiw« – żeby nikt nie pozostał – komunistów i żydów też”. Pawluk opowiedział Malinowskiemu o wymordowaniu 40 rodzin w sąsiedniej Władysławówce, czego był świadkiem: „Powiedział, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali [...] Mówił, że musimy uciekać, bo on nie może się narażać – Ukraińcy są czujni i za to mogą jego i rodzinę zabić. Myśmy usłuchali jego i przez całą noc szliśmy do Włodzimierza – przez las, bagna”.
Źródło: AIPN, 27 WDAK, IV/81, Relacja Władysława Malinowskiego, k. 212v–213.

#15 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 27 lipiec 2016 - 21:16:12

Beresteczko, gmina Beresteczko – miasto zamieszkane w 60 proc. przez Ukraińców, a także Żydów (do likwidacji getta w 1942 r.) oraz kilkadziesiąt rodzin polskich. 30 grudnia 1943 r. rozpoczął się napad upowców, który trwał dwie doby, lecz został odparty przez samoobronę. Zginęło tylko kilku Polaków. Czesława Bublińska z dwojgiem dzieci ocalała, przechowana przez położną – Ukrainkę. W styczniu 1944 r. wraz z ewakuującymi się Niemcami wyjechała ludność polska, w Beresteczku pozostało 5 osób. Upowcy opanowali miasteczko i poszukiwali ukrywających się Polaków. Według informacji zebranych przez A. Zawilskiego, czworo z nich uratowało się dzięki pomocy ze strony Ukraińców. Honoratę Andrzejewską i jej siostrzenicę znajomi Ukraińcy przeprowadzili nocą do Radziechowa (woj. tarnopolskie). Pracownikiem magistratu Sawickim oraz jego chorą żoną chwilowo zaopiekował się kolega z pracy, Ukrainiec Maudak, po czym zaprowadził ich do prawosławnego proboszcza, Iwana Mikolskiego. Ten „zaaranżował wyjazd z Najświętszym Sakramentem do umierającego. Sawicki był furmanem, a żona leżała ukryta w saniach. Tak dojechali do Radziechowa”. Duchowny ukraiński, który jeszcze przed wojną utrzymywał wzorowe stosunki z proboszczem katolickim, ks. Jerzym Zwolińskim, nie dopuścił też do spalenia przez banderowców zabytkowego kościoła św. Walentego. „Przekonywał, że święty Walenty pomaga cierpiącym na padaczkę, iż nie odróżnia on pod tym względem ani Ruskich, ani Polaków, czy też katolików i prawosławnych”.
Źródło: Relacja Haliny z Saleckich Wilczek, [w:] Śladami ludobójstwa na Wołyniu, oprac. L. Karłowicz, L. Popek, Lublin 1998, s. 41; A. Zawilski, Znów ożywają kurhany..., s. 261.

#16 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2016 - 06:01:45

Boroczyce, gmina Brany – wieś ukraińsko-polska. 16 lipca 1943 r. wskutek napadu banderowców poniosło śmierć ok. 10 Polaków. Jeden z ukraińskich mieszkańców wsi uprzedził Polaków o mającym nastąpić mordzie i dzięki temu wielu z nich ocalało. Ukrainiec o nazwisku Fedio został przez banderowców zabity za przechowywanie Polaków.
Źródło: L. Karłowicz, Ludobójcy i ludzie, Lublin 2000, s. 153–154 (relacja Franciszka Morozowskiego).

#17 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2016 - 08:59:48

Bubnów, gmina Świniuchy – wieś zamieszkana w większości przez Ukraińców (prawosławnych i baptystów, tzw. sztundystów) oraz Polaków (katolików i baptystów). W lipcu 1943 r. upowcy dwukrotnie napadali na polskich mieszkańców. W obu przypadkach Polacy-baptyści byli ostrzegani przez Ukraińców tego samego wyznania. Za pierwszym razem spalono tylko gospodarstwa Polaków-katolików, więc baptyści po 2 tygodniach wrócili do swoich domów, natomiast po drugim napadzie opuścili Bubnów i, udając Ukraińców, przedostali się do Skurcza.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 188–189.

#18 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2016 - 10:20:58

Buniawa, gmina Chorów – kolonia polsko-ukraińska. W lipcu 1943 r. upowcy zamordowali kilkunastu Polaków. Ciężko pobitym członkom rodziny Goździkowskich udzielił pomocy miejscowy Ukrainiec, zawożąc ich do szpitala we Włodzimierzu Wołyńskim. Ukrainiec ożeniony z Polką Goździkowską został przez upowców skatowany, ponieważ nie wykonał rozkazu zabicia w ciągu 7 dni swojej żony i dwuletniej córki. Nie wiadomo, czy przeżył pobicie. Natomiast jego żonie i dziecku jeden z napastników umożliwił ucieczkę.
Źródło: W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo..., t. 1, s. 138.

#19 ~frank~

~frank~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2016 - 19:00:08

Bużany, gmina Brany – wieś ukraińska, w której mieszkało kilka rodzin polskich. W lipcu 1943 r. podczas napadu Ukraińców Hryćko Babij zaopiekował się Genowefą Sawicką oraz jej rodzicami i bratem. Przez dwa tygodnie ukrywał ich w zbożu, nocami karmił, a następnie pomógł przedostać się do Horochowa, gdzie znalazł im schronienie u swoich znajomych. Sąsiadkę Genowefy Sawickiej, Aleksandrę Markowską, uratował od śmierci z rąk napastników inny Ukrainiec, Pyłyp Kowalczuk; zabrał z miejsca, gdzie się nad nią pastwiono, i otoczył troskliwą opieką.
Źródło: L. Karłowicz, Ludobójcy i ludzie..., s. 150–151 (relacja Genowefy Sawickiej)

#20 ~Deptaj chwasty~

~Deptaj chwasty~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2016 - 19:19:07

Przestań pan pisać te brednie bez pokrycia z propagandowych knig.

Ukraińskie psy zabiły mojego dziadka siekierami i odpowiedzą za to ich dzieci i wnuki.

 

Wszyscy szukają teraz pokemonów. Mam dla rzeszowkiej policji inną zabawę. Znajdź ukraińca związanego w piwnicy w rejonie rynku. To będzie ciekawsza aplikacja. Pracuję nad nią.





Zaloguj się, by dodać komentarz na Forum



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: banderowcy, zło, mordercy, UPA, OUN, ukraina

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych